Facebook przyznał, że zwolnił jednego z pracowników, który współpracował z prawicową grupą Project Veritas. Wcześniej grupa opublikowała screenshoty rozmów mające dowieść, że serwis uwziął się na konserwatywnych użytkowników.

Prawica niemile widziana?

Project Veritas, amerykańska prawicowa grupa aktywistów znana z przeprowadzania internetowych kampanii wymierzonych w różne osoby i instytucje, obrała nowy cel. Z pomocą zwolnionej pracowniczki Facebooka działacze próbują dowieść, że moderatorzy serwisu należącego do Marka Zuckerberga nieobiektywnie podchodzą do materiałów publikowanych przez użytkowników o konserwatywnych poglądach. Raport organizacji, która określa się jako podmiot “badający i ujawniający korupcję”, składa się z 60 stron dokumentów, a także powiązanego ze sprawą wideo, które przedstawia uliczne konfrontacje z konkretnymi pracownikami Facebooka.

Materiał został dostarczony przez byłą pracowniczkę Facebooka obecnie zatrudnioną przez Project Veritas. Screeny dotyczą rozmów na tematy związane z pracą moderacji, a także specjalnej prezentacji dotyczącej rasistowskiej kampanii trollingowej stworzonej na użytek wewnętrzny moderacji.

Według Jamesa O’Keefe’a, twórcy projektu, który jest narratorem filmu, praktyki Facebooka mające na celu ograniczenie prześladowania i mowy nienawiści w serwisie są głównie wymierzone w użytkowników internetu o prawicowych poglądach. – Oczywistym jest, że celem Facebooka jest język używany przez prawicę – mówi O’Keefe do widzów. Zebrane materiały bardziej wskazują jednak na skupienie na zachowaniu konkretnych osób, niż istnienie polityki wymierzonej w użytkowników o konserwatywnych poglądach.  

Zwolnienie z innego powodu

Według osoby pracującej w Facebooku wypowiadającej się dla serwisu The Verge, wideo przygotowane przez Project Veritas przedstawia skrzywiony obraz wewnętrznej polityki tego serwisu społecznościowego. – Zwolniliśmy tę osobę rok temu za łamanie wielu postanowień polityki zatrudnienia i wykorzystywanie jej pozycji kontrahenta Facebooka do wykonania akcji dla Project Veritas – twierdzi wewnętrzne źródło. – Nie jest zaskakujące, że twierdzenia, które wygłasza, mają potwierdzić jej agendę przy jednoczesnym zignorowaniu procedur, które istnieją po to, by Facebook mógł pozostać platformą służącą do dawania ludziom głosu niezależnie od wyznawanej przez nich ideologii politycznej.

Sarah T. Roberts, profesor z University of California, która bada sposób moderacji platformy, twierdzi, że “trolling może występować niezależnie od politycznego nastawienia”. Uważa ona, że promowanie tezy, zgodnie z którą jakiekolwiek działania przedstawione w dokumentowanym materiale mają charakteryzować się uprzedzeniem wobec wszystkich konserwatywnych użytkowników stanowi słabość filmu stworzonego przez Project Veritas.  

Problematyczny tag

Jak wynika z informacji zawartych w wideo, zwolniona pracowniczka była zatrudniona przez Facebooka jako analityk publikowanych treści. Zajmowała się głównie sprawami dotyczącymi praw autorskich i znaków towarowych. Film skupia się przede wszystkim na kwestii użycia specjalnego taga moderatorskiego, “ActionDeboostLiveDistribution”, którym z ideologicznych powodów rzekomo miały być oznaczane materiały wideo przekazujące treści kojarzone z prawicą. Facebook tłumaczy jednak, że cel użycia tego taga jest zgoła inny.

W związku z dużym potencjałem tkwiącym w live-streamach w 2016 r. włodarze serwisu zdecydowali się na specjalne promowanie tego typu treści. Od tego czasu wszystkie materiały wideo emitowane na żywo traktowane były priorytetowo w newsfeedzie użytkowników serwisu. Szybko jednak pojawili się nadawcy treści, którzy postanowili wykorzystać tę funkcjonalność w nieuczciwy sposób. Wiele materiałów oznaczonych jako live-streamy było w rzeczywistości wcześniej przygotowanymi filmami, co w wyraźny sposób łamało regulamin Facebooka. Tag “ActionDeboostLiveDistribution” miał być stosowany do zmniejszania zasięgu publikacji w sytuacjach, gdy moderatorzy serwisu społecznościowego natrafiali na takie praktyki.

Niestandardowe praktyki

Niezależnie od tego, która strona ma rację, zaprezentowany film jest niezwykle interesujący również z innego powodu: przedstawia sposób, w jaki Facebook rzekomo radzi sobie z trollami, i to bez uciekania się do banowania użytkowników. Z materiału wynika na przykład, że niepożądane z punktu widzenia polityki Facebooka, “skandaliczne” zachowania mają być karane poprzez “public shaming”: poinformowanie znajomych użytkownika, że funkcjonalności jego konta zostały zawieszone przez używanie przez niego mowy nienawiści albo inne przewinienie. Wśród technik mających uprzykrzyć życie trollom miałoby być również wylogowywanie ich kont co kilka minut lub losowe przekierowywanie ich na stronę główną. Jak dotąd żaden przedstawiciel Facebooka nie wypowiedział się w tej sprawie. Andy Stone, rzecznik serwisu, nie odpowiedział na prośbę portalu Businness Insider o komentarz.


Źródła: theverge.com, businessinsider.com

Zapraszamy do dyskusji
Nie ma więcej wpisów

Send this to a friend